Kategorie: Wszystkie | Biżuteria | Kartki | Od kuchni | Różności | Szycie
RSS
wtorek, 12 marca 2013

Jakiś czas temu z kawałka materiału, z którym nie wiedziałam co zrobić, uszyłam poszewkę z troczkami na poduszkę wg tutorialu znalezionego na blogu Longredthread 

poszewka z troczkami

Tu zbliżenie na słodkie troczki...

poszewka z troczkami

Trochę prześwituje różowy wsyp, bo poduszka pierzasta, ale generalnie jestem zadowolona z efektu :) "Przepis" na poszewkę znakomity!

sobota, 23 lutego 2013

Przy okazji poszukiwań w internetowych czeluściach domowych sposobów na usunięcie z mieszkania nieprzyjemnego zapachu ... pieczonej ryby, natknęłam się na równie domowe przepisy na "odświeżacze" do szafy :) Suszone plastry pomarańczy i cytryn z goździkami ... mmm... cudowny zapach... Notabene tylko z szafy, bo tego rybiego wszechobecnego wytępić nie mogę :( A wracając do woreczków, to powstały po części ze skrawków, po części z grubej beżowo-brązowej bawełny, której przeznaczenie miało być zupełnie inne (ale o tym kiedy indziej). No i z koronek od Babci Stefci. A dostało mi się ich mnóstwo: pięknych, delikatnych, o różnych szerokościach, unikatowych na pewno, bo i starszych ode mnie :). Jak Babcia wyciągnęła swoje wielkie z nimi pudło, to oczy mi się zaświeciły. Toż to najprawdziwsze skarby! Teraz myślę intensywnie, do czego by je tu jeszcze wykorzystać.

woreczki zapachowe

wtorek, 05 lutego 2013

Kartka powstała już jakiś czas temu. Wyszperałam ją niedawno i pomyślałam, że mogłaby nawet "udawać" walentynkową. W końcu te motyle ... w brzuchu :)

motyle w brzuchu...

Super lekkie kolczyki-grona z drewnianych koralików należą do moich ulubionych. Powstały zaraz na początku mojej przygody z biżuteryjnym handmade :) Teraz nie mogę się wprost z nimi rozstać :)

drewniane grona

I wisior. Obecnie mój ulubiony. To stosunkowo świeży wyrób. Powstał, gdy zrezygnowałam z bezowocnych poszukiwań w sklepach czegoś, co by go choć trochę przypominało i miało rozsądną cenę...

wisior

niedziela, 27 stycznia 2013

Jakoś tak się złożyło, że wciągają mnie wszelkiego rodzaju manualne robótki. Zaczęło się od kartek. Potem była przygoda z masą solną. Następnie skompletowałam materiały do decoupage (ale mocno to zaniedbałam...) A to znów kupiłam maszynę i wpadłam wir szycia. No i w pewnym momencie wciągnęło mnie robienie biżuterii. I tak na prawdę wyprodukowuję ciągle jakiś drobiazg, w miarę zapotrzebowania :) Niżej komplet studniówkowy dla mojej siostry. Nie mogła znaleźć nigdzie gotowej biżuterii, powstała więc ta - na indywidualne zamówienie :). Głównym kryterium doboru materiałów był kolor. Udało się znaleźć piękne krwistoczerwone kulki różnej wielkości z marmuru koralowego, które połączyłam z innymi elemantami w tym kolorze oraz czarnymi kulkami i kamieniami.

bransoletka

komplet

piątek, 18 stycznia 2013

Okazuje się, że to, co obecnie pochłania mój wolny nieprzespany czas, oddaliło mnie zupełnie od kartko- i papieromanii. Trochę mi się tęskni za tym... Tym bardziej, że - tak pożądane teraz z braku wszelkiego miejsca w mieszkaniu - szafki i szuflady wypełnione po części wszelkimi przyborami i kartonami, nie pozwalają zapomnieć o sobie ;) No i tak na prawdę to nie skończyłam z kartkami :) Tylko do reszty pochłonęło mnie ... szycie :) Właściwie to nie tak krótko szyję. Maszynę mam już ponad dwa lata i od początku powstawały mniej lub bardziej udane twory, głównie tzw. praktyczne :) Parę ubrań też mam na swoim koncie ale o tym może przy innej okazji. Dziś pochwalę się niektórymi uszytkami do Synkowego pokoju :) Torba na kolorowe piankowe puzzle powstała na samym początku mojej przygody z maszyną i trochę widać, że do perfekcji jej daleko.puzzlowa torba

 puzlowa torba 2

Potem powstała maskotka Sowa-śpioch 1 (brązowopióra :)) Uszyłam ją ręcznie, gdyż pech chciał, że maszyna  wylądowała w serwisie, akurat wtedy gdy pełna zapału wróciłam z naręczem filców do domu :/. Widać mocne niedociągnięcia, ale ręczne szycie kilku warstw grubej bawełny i jeszcze filcu na prawdę dało nieźle w kość moim palcowym opuszkom... Druga sowa (notabene nie przypadła do gustu mojemu Synciowi) wygląda lepiej, przynajmniej od strony wykonawczej :) Nie mniej obie, mimo niedociągnięć,  mnie do gustu przypadły. Siedzą i drzemią na płocie, nad łóżkiem Synia :)

sowy śpiochy

A niżej prawdziwy strzał w dziesiątkę jeśli chodzi o rozrywkę dla niespełna trzylatka. Przynajmniej mojego :) Poczciwe woreczki, za moich dziecięcych czasów wypełniane grochem. Te uszyłam z kawałka  bawełny, wypełniłam - idąc za ekologicznym trendem - zwykłym ryżem :) "Poszewki" na worki powstały z grubej wielokolorowej pasiastej bawełny. Dzięki możliwości zdejmowania "poszewek" mogę je bez problemu wyprać. Zakładka poszewki zyskała dodatkową funkcję w zabawie - bez problemu mieści się tam rączka, czy nawet stópka naszego krasnoludka :) Woreczki polecam gorąco. Pracy niewiele, a ile radości! Zdążyłam już doszyć drugi "komplet":)

woreczki

wieża woreczków

poniedziałek, 09 lipca 2012

Bardzo często odwiedzam bloga MojeKucharzenie i stamtąd czerpię niezliczoną ilość inspiracji :) Ostatnio upiekłam rogaliki krucho - drożdżowe z dżemowym nadzieniem. Doskonałe na piknikowy wypad i do popołudniowej kawy...

rogaliki

Kartka na pierwsze urodziny mojego chrześniaka :) wykonana metodą quillingu 

pociąg

Na osiemnaste urodziny koleżanek siostry powstały bliźniacze exploding boxy. W kolorach brązu i musztardowej żółci, z dowcipnym - jak mi się zdaje - wnętrzem. Książeczka Mini Kamasutra z kreskówkowymi miłosnymi pozycjami, czterolistna koniczynka na szczęście, mini karteczka z życzeniami. Jubilatkom i gościom ponoć bardzo się podobały :)

18yb

18yb1

18yb2

18yb3

Kartka powstała na okoliczność Dnia Kobiet w czasach, gdy qulling pochłaniał mnie bez reszty.

qflowers